Mały salon bardzo często stanowi bijące serce całego domu lub mieszkania. To w nim codziennie przyjmujemy gości, spędzamy czas z rodziną, a przede wszystkim odpoczywamy po długim, wyczerpującym i nierzadko stresującym dniu. Wielu z nas zastanawia się, czy na mocno ograniczonym metrażu można w ogóle stworzyć prawdziwą oazę spokoju, która nie będzie zagracona i przytłaczająca. Odpowiedź na to pytanie brzmi: absolutnie tak! Nawet najmniejsza przestrzeń ma w sobie ogromny potencjał aranżacyjny, jeśli tylko w przemyślany i sprytny sposób ją wykorzystamy. W tym wyczerpującym poradniku dowiesz się, jak krok po kroku wykreować niezwykle przytulną strefę relaksu w małym salonie, która zachwyci Cię swoim komfortem, ergonomią i doskonałym stylem.
Dlaczego wyznaczenie dedykowanej strefy relaksu jest tak ważne?
W dzisiejszym, niesamowicie zabieganym świecie, który jest pełen ciągłego pośpiechu, nieustannych bodźców i stresu, posiadanie swojego własnego, cichego i spokojnego kąta przestało być traktowane jako zbędny luksus. Stało się to absolutną koniecznością dla zachowania dobrego zdrowia psychicznego i fizycznego. Odpowiednio zaprojektowana i zaaranżowana strefa relaksu pozwala nam na złapanie oddechu, głęboką regenerację utraconych sił oraz wyciszenie pędzących myśli. W przypadku małego salonu, który bardzo często pełni rolę wielofunkcyjnego centrum dowodzenia (łącząc w sobie jadalnię, pokój gościnny, czasem sypialnię, a nierzadko również domowe biuro), wyodrębnienie nawet najmniejszego fragmentu podłogi z przeznaczeniem wyłącznie na odpoczynek ma kluczowe znaczenie.
Kiedy przekraczasz niewidzialną granicę swojej strefy relaksu, Twój układ nerwowy otrzymuje jasny sygnał: „to jest moment na zatrzymanie się i przerwę”. Dzięki takiemu psychologicznemu zabiegowi znacznie łatwiej jest nam odciąć się od piętrzących się domowych obowiązków, odłożyć na bok pracę, skupić się na ulubionej lekturze, posłuchać relaksującej muzyki czy po prostu zamknąć oczy i zanurzyć się w ciszy. Właściwy i przemyślany podział przestrzeni, nawet tej mikroskopijnej, powoduje, że całe wnętrze staje się znacznie bardziej zorganizowane, spójne, harmonijne i po prostu przyjazne dla domowników.
Jak mądrze zaplanować przestrzeń w małym salonie?
Prawdziwym kluczem do sukcesu podczas urządzania niewielkiego salonu jest skrupulatne i precyzyjne zaplanowanie dosłownie każdego centymetra kwadratowego. Zanim w przypływie inspiracji wyruszysz na zakupy do sklepów meblowych, usiądź na spokojnie i zastanów się, czego tak naprawdę oczekujesz od swojego wymarzonego kącika relaksu. Zwróć szczególną uwagę na naturalne ścieżki komunikacyjne (czyli to, jak poruszasz się po pokoju) i upewnij się, że nowe meble nie będą ich blokować.
Wybór idealnego miejsca na relaks
Nawet w najbardziej nieustawnym i najmniejszym salonie da się wygospodarować przestrzeń, która doskonale spełni funkcję strefy wypoczynkowej. Najważniejszą zasadą jest to, aby miejsce to znajdowało się w miarę możliwości jak najdalej od drzwi wejściowych do pokoju oraz głównych ciągów komunikacyjnych. Rewelacyjnym wyborem niemal zawsze okazuje się przestrzeń tuż przy oknie. W ciągu dnia zapewnia ona dostęp do bezcennego, naturalnego światła słonecznego, co czyni to miejsce idealnym do czytania książek czy rozwiązywania krzyżówek. Jeśli układ okien na to nie pozwala, świetnie sprawdzi się zagospodarowanie jednego z rogów pokoju lub specyficznej wnęki (jeśli taka występuje), którą stosunkowo łatwo jest wizualnie oddzielić od reszty pomieszczenia, na przykład za pomocą dywanu lub regału.
Zasada proporcji i lekkości
Podczas meblowania małych metraży, zachowanie odpowiednich proporcji jest sprawą życia i śmierci dla ostatecznego wyglądu wnętrza. Zbyt duże, masywne i „ciężkie” wizualnie meble błyskawicznie przytłoczą przestrzeń, sprawiając, że poczujesz się w niej klaustrofobicznie. Z kolei meble zbyt drobne mogą wywołać wrażenie chaosu, przypadkowości i swoistej „zabawkowości” wystroju. Wybierając wymarzoną sofę czy fotel, zawsze zwracaj baczną uwagę na ich szerokość, ale również głębokość, w stosunku do ilości wolnego miejsca. Pamiętaj też o zostawieniu niezbędnego „oddechu” pomiędzy poszczególnymi elementami wyposażenia – to właśnie ta pustka i wolna przestrzeń wokół mebli sprawiają, że pokój optycznie zyskuje na wielkości.
Meble do małego salonu: Gdy funkcjonalność spotyka się z wygodą
Odpowiedni dobór mebli wypoczynkowych to najprawdopodobniej najważniejsze i zarazem najtrudniejsze zadanie, jakie przed Tobą stoi. Wymaga pójścia na pewne kompromisy, ale przy odrobinie sprytu można osiągnąć efekt idealny. Meble te muszą gwarantować najwyższy poziom wygody, cieszyć oko swoim wyglądem, a przede wszystkim oferować funkcjonalność skrojoną na miarę małego metrażu.
Sofa dwuosobowa czy mały narożnik?
To dylemat spędzający sen z powiek wielu posiadaczom niewielkich mieszkań. Choć utarło się przekonanie, że narożniki są zarezerwowane wyłącznie dla ogromnych salonów, w rzeczywistości nowoczesne, kompaktowe modele (często wyposażone w przydatną funkcję spania oraz pojemny pojemnik na pościel) potrafią być genialnym rozwiązaniem. Pozwalają one maksymalnie zagospodarować dostępny róg pokoju, oferując przy tym dużo miejsca do siedzenia dla gości. Jeżeli jednak zależy Ci na maksymalnej wizualnej lekkości, zdecydowanie lepszym wyborem będzie zgrabna sofa dwuosobowa lub trzyosobowa osadzona na wysokich, smukłych nóżkach (np. drewnianych lub metalowych). Widoczna pod meblem podłoga to znany i sprawdzony trik architektów wnętrz, który sprawia, że mebel wydaje się wręcz unosić w powietrzu, odbierając mu cały wizualny ciężar.
Wygodny fotel, pufy i sprytne stoliki
- Wygodny fotel jako centrum: Jeżeli w salonie stanowczo brakuje przestrzeni na klasyczną sofę, fantastyczną alternatywą będzie inwestycja w jeden, ale za to nieziemsko wygodny fotel. Klasyczny, rozłożysty „uszak”, zgrabny fotel muszelka lub inspirowany stylem retro fotel na drewnianych płozach staną się idealnym centrum Twojej jednoosobowej strefy zen.
- Puf – król wielofunkcyjności: W małym salonie nie ma miejsca na meble jednozadaniowe. Puf to prawdziwy mistrz! Na co dzień służy jako cudowny podnóżek, przynoszący ulgę zmęczonym nogom. Podczas wizyty gości zamienia się w dodatkowe, wygodne siedzisko, a gdy położysz na nim elegancką tacę, w mgnieniu oka staje się podręcznym stolikiem kawowym. Warto wybierać modele ze sprytnie ukrytym schowkiem wewnątrz.
- Zestawy stolików pomocniczych: Masywny, ciężki stolik kawowy na środku pokoju to błąd. Znacznie praktyczniejsze będą tzw. stoliki gniazdowe, czyli zestawy dwóch lub trzech mniejszych stolików o różnych rozmiarach, które w razie potrzeby można wsunąć jeden pod drugi. Używasz ich w pełnej krasie tylko wtedy, gdy serwujesz kawę gościom, na co dzień oszczędzając tak cenną podłogę.
Style wnętrzarskie, które naturalnie sprzyjają odprężeniu
Zanim zaczniesz dobierać kolory i dodatki, warto obrać konkretny kierunek stylistyczny. W małych, przeznaczonych do relaksu przestrzeniach najlepiej sprawdzają się style bazujące na minimalizmie, naturze i jasnych barwach. Pozwala to uniknąć przebodźcowania i chaosu wizualnego.
- Styl Japandi: To niezwykle modne, absolutnie zachwycające połączenie skandynawskiej funkcjonalności z japońskim umiłowaniem minimalizmu i harmonii. Królują tu obłe, miękkie kształty, niezwykle oszczędna paleta barw (beże, szarości, złamane biele) oraz wszechobecne, naturalne, surowe drewno. To styl, który wręcz zmusza do wyciszenia.
- Styl Skandynawski: Klasyka gatunku, która od lat nie wychodzi z mody, zwłaszcza na polskich blokowiskach. Jasne przestrzenie, dużo naturalnego światła, funkcjonalne formy mebli i ogromna ilość przytulnych tekstyliów sprawiają, że wnętrze jest ciepłe, zapraszające i niezwykle domowe.
- Styl Boho (wersja soft): Jeżeli wolisz nieco bardziej artystyczny, swobodny klimat, postaw na elementy boho. Rattanowe i wiklinowe fotele, plecione makramy na ścianach, mnóstwo roślin doniczkowych i etniczne wzory na poduszkach przeniosą Cię myślami do egzotycznych kurortów, ułatwiając oderwanie się od szarej rzeczywistości.
Magia światła – jak odpowiednie oświetlenie kreuje intymną atmosferę
Oświetlenie to bez wątpienia jeden z najpotężniejszych, a zarazem najczęściej bagatelizowanych elementów udanej aranżacji wnętrz. W przypadku małego salonu światło odgrywa rolę podwójną: z jednej strony optycznie powiększa i modeluje przestrzeń, z drugiej – to ono w głównej mierze odpowiada za budowanie intymnego, przytulnego klimatu, niezbędnego w strefie relaksu.
Kluczowe: Warstwowe budowanie światła
Największym błędem, jaki można popełnić, jest poleganie wyłącznie na jednym, potężnym i często zimnym źródle światła zawieszonym na środku sufitu. Sprawia to, że pokój staje się płaski, surowy i przypomina raczej poczekalnię w przychodni niż domowy azyl. Receptą na sukces jest oświetlenie warstwowe, składające się z kilku współpracujących ze sobą elementów:
- Oświetlenie główne (sufitowe): Używaj go rozważnie, w zasadzie tylko wtedy, gdy potrzebujesz mocno oświetlić całe pomieszczenie (np. podczas porannego ubierania się, sprzątania lub szukania zagubionych kluczy).
- Oświetlenie zadaniowe (punktowe): Niezbędne w strefie relaksu. Może to być stylowa lampa podłogowa z regulowanym ramieniem, postawiona bezpośrednio przy fotelu, lub nowoczesny kinkiet zamocowany na ścianie nad sofą. Zapewnia ono jasne, skupione światło, które jest idealne do czytania książek bez męczenia wzroku.
- Oświetlenie nastrojowe (dekoracyjne): To tutaj kryje się cała magia przytulności. Zadbaj o obecność niewielkich lampek stołowych wyposażonych w abażury delikatnie rozpraszające i zmiękczające światło. Niezastąpione będą również latarenki z tradycyjnymi świecami, popularne girlandy świetlne (cotton balls) przerzucone niedbale przez regał czy ukryte, dyskretne listwy LED o ciepłej barwie podświetlające półki.
Bardzo ważna uwaga: Wybierając żarówki, które znajdą się w pobliżu Twojej strefy relaksu, zawsze, bezwzględnie decyduj się na te oferujące ciepłą temperaturę barwową (najlepiej w przedziale 2700K – 3000K). Takie światło podświadomie imituje blask domowego kominka lub powoli zachodzącego słońca, co w sposób naturalny i biologiczny relaksuje nasze zmysły i przygotowuje mózg do snu.
Kolory i materiały, które koją przebodźcowane zmysły
Paleta kolorystyczna zastosowana w małym salonie powinna być bardzo starannie przemyślana. Powszechnie przyjęta zasada głosi, że małe metraże wręcz domagają się zastosowania jasnych barw. Jest w tym twierdzeniu mnóstwo prawdy – czysta biel, kremowe beże, łagodne pastele i jasne szarości fantastycznie odbijają wpadające światło, co daje iluzję przestronności i optycznie powiększa pokój. Niemniej jednak, strefa relaksu to idealne wręcz miejsce, aby złamać te reguły i wprowadzić do wnętrza nieco głębi, charakteru i pożądanego ciepła.
Paleta barw idealna do głębokiego relaksu
Jeżeli baza Twojego salonu jest utrzymana w bezpiecznej, jasnej kolorystyce, w kąciku przeznaczonym na odpoczynek możesz z powodzeniem zastosować ciemniejszy, głęboki akcent na jednej ze ścian (tworząc tzw. ścianę akcentującą). W tej roli absolutnie bezbłędnie sprawdzą się mocno zgaszone, inspirowane otaczającą nas naturą kolory, takie jak:
- Szałwiowa, oliwkowa lub butelkowa zieleń: Odcienie te podświadomie kojarzą się z naturą, lasem i nieskalanym spokojem. Zieleń udowodniono naukowo jako kolor, który pozwala odpocząć oczom zmęczonym patrzeniem w ekrany i skutecznie redukuje napięcie.
- Głęboki granat, indygo i odcienie niebieskiego: Barwy te są nie tylko niezwykle eleganckie i tajemnicze, ale przypominając bezkresne noce niebo czy spokojny ocean, mocno sprzyjają wyciszeniu i spowalniają tętno.
- Ciepłe odcienie matki ziemi: Wypalana terakota, słodki karmel, zgaszona musztarda czy brązy – kolory te wręcz otulają wnętrze, wprowadzając do niego natychmiastową przytulność i aurę domowego ogniska.
Potęga i magia naturalnych materiałów
Istnieje jedna, złota zasada wnętrzarska: absolutnie nic nie buduje poczucia bezpretensjonalnej przytulności tak szybko i skutecznie, jak zastosowanie naturalnych materiałów. Postaraj się wprowadzić do swojej strefy relaksu jak najwięcej drewna. Może ono wystąpić pod postacią litego, drewnianego stolika kawowego z widocznym usłojeniem, drewnianych ramek na zdjęcia, czy chociażby wspomnianych wcześniej, widocznych nóżek sofy i foteli. Drewno automatycznie ociepla odbiór całego wnętrza i sprawia, że staje się ono znacznie bardziej przyjazne w odbiorze. Oprócz drewna, koniecznie zwróć uwagę na dodatki z naturalnego rattanu, bambusa czy polskiej wikliny. Elementy te, niezwykle popularne w stylu boho i japandi, dodadzą ciężkiej aranżacji potrzebnej lekkości i odrobiny wakacyjnego, niezobowiązującego charakteru.
Tekstylia – miękka kropka nad „i” w każdym salonie
Wyobraź sobie przez chwilę idealnie posprzątany, surowy pokój, w którym znajdują się wyłącznie niezbędne, twarde meble. A teraz w swojej wyobraźni dodaj do tego samego obrazka gruby, puszysty dywan na podłodze, górę mięciutkich poduszek na kanapie i niedbale rzucony, wełniany koc z grubym splotem. Różnica w odbiorze jest wręcz kolosalna, prawda? Tkaniny i tekstylia to najszybszy, najmniej inwazyjny, stosunkowo najtańszy i zdecydowanie najbardziej efektywny sposób na błyskawiczną metamorfozę i stworzenie ultramiękkiej strefy relaksu w małym salonie.
Poduszki i koce – sztuka kreatywnego łączenia
Podczas dobierania tekstyliów, absolutnie nie bój się eksperymentować z różnorodnymi fakturami i materiałami! Umiejętne połączenie różnych splotów i tkanin dodaje całej aranżacji niezwykłej głębi, trójwymiarowości i skutecznie zapobiega nudnej monotonii. Jeżeli dysponujesz idealnie gładką, modną sofą obitą welurem, przełam jej powagę i połóż na niej kilka poduszek uszytych z surowego lnu, grubo tkanej, bawełnianej przędzy lub ozdobionych modnymi frędzlami czy chwostami. Tuż obok, w ozdobnym plecionym koszu, umieść gruby, mięsisty koc. Świetnie sprawdzi się modny pled pleciony z czesankowej wełny wełny merynosów lub wysokiej jakości koc z imitacji zwierzęcego futra. W chłodne jesienne i zimowe wieczory docenisz fakt, że zawsze masz pod ręką coś ciepłego, czym możesz się szczelnie otulić z kubkiem gorącej herbaty w dłoni.
Dywan, który jak magiczna różdżka wyznacza strefę
W niewielkim, często otwartym na kuchnię salonie, dywan przestaje być tylko ozdobą – przejmuje na siebie niezwykle ważną funkcję architektoniczną. Staje się on miękką, wizualną granicą Twojej wyznaczonej strefy relaksu. Dywan odpowiednio ułożony pod sofą, fotelem i stolikiem kawowym działa jak niewidzialny klej – zespaja wszystkie te z pozoru luźne elementy wyposażenia w jedną, harmonijną i nierozerwalną całość (tzw. wyspę). Do samego kącika wypoczynkowego eksperci najczęściej polecają dywany o nieco dłuższym, gęstym włosiu (typu shaggy), w których bose stopy mogą miło tonąć, lub ponadczasowe dywany z prawdziwej wełny, charakteryzujące się ciekawym, wyczuwalnym pod palcami, strukturalnym splotem. Zwróć szczególną uwagę na rozmiar – unikaj jak ognia zbyt małych dywaników, które wyglądają smutno niczym łazienkowe wycieraczki. Dobrze dobrany dywan w strefie relaksu powinien być na tyle duży, aby chociaż przednie nóżki wszystkich głównych mebli wypoczynkowych swobodnie na nim spoczywały.
Dekoracja okien – miękkie ramy widokowe
Właściciele małych salonów w obawie przed optycznym pomniejszeniem przestrzeni, bardzo często całkowicie rezygnują z tradycyjnych, materiałowych zasłon, decydując się wyłącznie na techniczne rolety lub żaluzje. Oczywiście pomaga to wpuścić do wnętrza więcej światła. Jeśli jednak zależy Ci na zbudowaniu naprawdę ciepłego, domowego klimatu, poważnie rozważ zawieszenie obok okien lekkich, zwiewnych zasłon uszytych z naturalnego lnu lub cienkiej bawełny. Nie służą one absolutnie do całkowitego zaciemniania pokoju. Ich głównym zadaniem jest to, by miękko i elegancko spływały po bokach ramy okiennej, łagodząc ostre, architektoniczne kąty pomieszczenia i nadając całemu wnętrzu niebywałej miękkości, romantyzmu i elegancji.
Zieleń w salonie, czyli zbawienny, kojący wpływ żywych roślin
Obcowanie z szeroko pojętą naturą ma poparte licznymi badaniami naukowymi działanie antystresowe, odprężające i kojące zszargane nerwy. Wprowadzenie żywych roślin doniczkowych do starannie zaplanowanej aranżacji strefy relaksu to krok wręcz obowiązkowy, którego efekty docenisz błyskawicznie.
- Naturalne filtry i poprawa jakości powietrza: Wiele popularnych roślin doniczkowych, takich jak na przykład elegancki skrzydłokwiat, odporna sansewieria (znana potocznie jako wężownica), majestatyczny figowiec czy uwielbiające wilgoć paprocie, to prawdziwe zielone fabryki tlenu. Nie tylko cieszą oko swoim pięknym wyglądem, ale przede wszystkim niezwykle skutecznie filtrują domowe powietrze z groźnych toksyn, poprawiają jego jakość i naturalnie je nawilżają. Jest to absolutnie bezcenne zjawisko, zwłaszcza w wymagającym sezonie grzewczym.
- Ukojenie dla zmęczonych oczu: Jak wspomniano wcześniej, żywy, głęboki odcień zieleni ma niezwykłe właściwości uspokajające. Rozmieszczenie chociażby kilku mniejszych roślin ustawionych na designerskich, metalowych kwietnikach, parapetach, czy zawieszonych w modnych, plecionych makramach prosto pod sufitem, natychmiast ożywi nieco nudną, sterylną przestrzeń i nada aranżacji upragnionej głębi.
- Brak miejsca? Wykorzystaj przestrzeń wertykalną! W naprawdę małym salonie bardzo szybko zaczyna brakować cennej przestrzeni na podłodze, a każdy centymetr jest na wagę złota. W takich sytuacjach należy skierować swój wzrok ku górze i sprytnie wykorzystać wolne ściany! Zawieszenie u samej góry kilkupoziomowych półek i umieszczenie na nich pięknych roślin pnących i zwisających (takich jak niewymagające epipremnum, zachwycający starzec Rowleya czy klasyczny bluszcz) to wręcz doskonały sposób na stworzenie własnej, zielonej dżungli w wersji makro, bez najmniejszej utraty bezcennych metrów kwadratowych na podłodze.
Osobiste, unikalne akcenty – stwórz przestrzeń z własną duszą
Pamiętaj o jednej, bardzo ważnej rzeczy: nawet najlepiej i najdrożej urządzony salon, wyglądający jak żywcem wyciągnięty z okładki luksusowego katalogu wnętrzarskiego, nigdy nie będzie w pełni przytulny i „Twój”, jeśli nie będzie posiadał w sobie „tego czegoś”. Tym czymś jest przysłowiowa dusza. Twoja wymarzona strefa relaksu nie ma być wystawą meblową, lecz musi w stu procentach odzwierciedlać Twój unikalny charakter, osobiste zainteresowania, pasje i najpiękniejsze wspomnienia, które wywołują uśmiech na Twojej twarzy.
Ulubiona sztuka, grafiki i bezcenne fotografie
Pusta, biała ściana znajdująca się bezpośrednio nad sofą lub Twoim ulubionym fotelem, to idealne płótno, by stworzyć na niej intrygującą i spersonalizowaną galerię ścienną. Może to być starannie zaplanowana kompozycja złożona z reprodukcji obrazów Twoich ulubionych malarzy, designerskich plakatów filmowych, abstrakcyjnych, nowoczesnych grafik kupionych od początkujących artystów, lub po prostu przepięknie oprawionych, czarno-białych fotografii przywołujących na myśl radosne chwile z dalekich podróży. Najważniejszą zasadą podczas tworzenia takiej galerii w małym pomieszczeniu jest zachowanie chociaż odrobiny spójności wizualnej – możesz to osiągnąć na przykład dobierając ramy lub antyramy dokładnie w tym samym kolorze i stylu, lub decydując się na jeden motyw przewodni kolorystyki plakatów (np. wyłącznie pastele, lub czerń i biel z odrobiną złota). Taka autorska, stworzona od serca galeria ścienna natychmiast przyciąga wzrok każdego gościa i nadaje całemu wnętrzu niepodrabialnego, szalenie osobistego i ciepłego charakteru.
Ulubiona lektura, dźwięki i dbałość o wszystkie zmysły
Proces głębokiego, efektywnego relaksu polega na łagodnym, subtelnym angażowaniu i kojeniu wszystkich naszych pięciu zmysłów. Jeśli to właśnie czytanie fascynujących powieści najbardziej Cię odpręża, koniecznie zadbaj o to, by stos Twoich ulubionych książek, po które sięgasz najczęściej, był zawsze dosłownie na wyciągnięcie ręki. Zgrabny, smukły regał, stylowy stojak gazetnik, lub chociażby kilka minimalistycznych, wiszących obok fotela półek, rozwiąże ten problem w mgnieniu oka. Dokładnie ta sama zasada dotyczy muzyki i dźwięku – jeżeli jesteś zdeklarowanym melomanem, postaraj się wygospodarować na pobliskiej komodzie honorowe miejsce na elegancki, niewielki głośnik bluetooth o designie w stylu retro, który idealnie wpisze się w wystrój wnętrza. Warto pomyśleć także o zmyśle powonienia, tak kluczowym dla budowania nastroju. Zwykły, estetyczny dyfuzor zapachowy, eleganckie patyczki rattanowe uwalniające woń czy wreszcie naturalne świece sojowe o uspokajającym zapachu lawendy, słodkiej wanilii, rozgrzewającego drewna sandałowego czy rześkiego eukaliptusa, postawią ostateczną, niewidzialną, zapachową kropkę nad „i” w kreowaniu prawdziwie błogiej atmosfery w Twoim nowym zakątku.
Porządek i rygorystyczny minimalizm – dlaczego to takie ważne?
Istnieje jedna brutalna prawda o projektowaniu wnętrz: obiektywnie rzecz biorąc, niesamowicie trudno jest się w pełni i głęboko zrelaksować przebywając w zabałaganionym, zdezorganizowanym i chaotycznym pomieszczeniu. Nasz umysł nieświadomie przetwarza bodźce, a każda niepotrzebna rzecz leżąca na widoku działa jak rozpraszacz. W małym salonie jakikolwiek wizualny nieład potęguje się niemal podwójnie, błyskawicznie sprawiając wrażenie ciasnoty i przytłoczenia. Dlatego właśnie tak absolutnie fundamentalne podczas planowania strefy relaksu, jest uwzględnienie odpowiedniej ilości miejsca, przeznaczonego na inteligentne i ukryte przechowywanie. Zamknięte fronty szafek RTV, nowoczesne, proste komody szufladowe z cichym domykiem, czy też wspomniane wcześniej, niezwykle sprytne pufy wyposażone w wewnętrzne schowki i podnoszone wieka, bezbłędnie pomogą Ci szybko ukryć wszystkie te drobne przedmioty codziennego i rzadkiego użytku, które na otwartej przestrzeni wprowadzają jedynie zbędny, męczący wizualny chaos (np. kable, piloty, dokumenty, zabawki). Staraj się z uporem maniaka stosować na co dzień zasady zdrowego minimalizmu: w obrębie swojej wymarzonej strefy relaksu, na widoku eksponuj i zostawiaj wyłącznie te przedmioty, dodatki i dekoracje, które są Ci w danej chwili naprawdę potrzebne do odpoczynku, które szczerze i głęboko uwielbiasz i które już na sam widok wywołują u Ciebie bardzo pozytywne, radosne emocje. Mniej bezcelowych rzeczy pozostawionych na widoku wokół Ciebie oznacza automatycznie zdecydowanie mniej bodźców dla Twojego pracującego na pełnych obrotach mózgu, a co za tym idzie – o wiele szybszy, łatwiejszy i znacznie bardziej efektywny odpoczynek każdego dnia.
Podsumowanie
Odnoszący sukcesy i w pełni satysfakcjonujący proces stworzenia naprawdę przytulnej, zapraszającej i wysoce funkcjonalnej strefy relaksu, nawet w najbardziej mikroskopijnym i problematycznym salonie, to zadanie, które wymaga od Ciebie pewnej, całkiem sporej dawki kreatywności, otwartości na nieszablonowe rozwiązania i przede wszystkim – bardzo dobrego, skrupulatnego planowania przestrzennego. Zawsze pamiętaj o tym, że mocno ograniczony metraż wcale nie musi być bolesną przeszkodą nie do pokonania. Często jest to wręcz fascynujące wyzwanie aranżacyjne, które przy odpowiednim podejściu, można dość łatwo przekuć w swój największy architektoniczny atut, tworząc wnętrze nieszablonowe i niezwykle osobiste. Decydując się na mądry i powściągliwy wybór odpowiednio dopasowanych do skali pomieszczenia, lekkich wizualnie mebli (które będą równie proporcjonalne, co użyteczne i funkcjonalne), skrupulatnie dbając o stworzenie warstwowego, wielopoziomowego i ciepłego, nastrojowego oświetlenia, ze smakiem wprowadzając kojące i zgaszone, zmysłowe barwy nawiązujące do spokojnych kolorów palety ziemi, nie zapominając o bogactwie i różnorodności miękkich tekstur oraz przemycając do wnętrza urokliwe, naturalne akcenty pod postacią surowego drewna czy żywej, tlenodajnej roślinności w pięknych donicach – z łatwością zbudujesz wokół siebie bezpieczną przestrzeń, która każdego dnia będzie wręcz głośno zapraszać Cię do upragnionego i potrzebnego odpoczynku. I na sam koniec, najważniejsza rzecz, o której nigdy nie wolno Ci zapomnieć: niezależnie od faktu, czy Twoja nowa strefa składa się wyłącznie z jednego, stojącego w rogu, ale za to najwygodniejszego pod słońcem fotela obitego miękkim aksamitem i małej lampki do czytania, czy też jest to pełnowymiarowa, niezwykle kompaktowa sofa czule otulona grubym, miękkim dywanem typu shaggy – kluczowe i fundamentalne jest tylko jedno. Musi to być po prostu to jedyne miejsce na świecie, w którym przekraczając próg, automatycznie czujesz się dobrze, nieskrępowanie, bezpiecznie i tak całkowicie, po ludzku, w pełni u siebie.